Chciałam stworzyć coś co będzie łączyło maskotkę i fuńćka. Długo myślałam co to by mogło być i jak to uszyć. I w końcu stało się, wena przyszła i wymyśliłam te oto ptaszyska. Jadzia na początku twierdziła, że to gołąb, hehe :)
Dzieciom bardzo się nowe fuńćki spodobały. Jadzia odrzuciła swojego misia i Zwierzaka (z Muppetów), z którymi się nie rozstaje od dłuższego już czasu. Ale na szczęście tylko na jeden dzień. Dziś miś i Zwierzak wrócili do łask. Teraz Jadzia śpi z trzema stworkami.
Uszyte są z polarku Minky, bawełny i satynowych wstążek.
Cena 45 zł.
Na zdjęciach prezentuje je tym razem Jadzia. Jasiowi nie chciałam błyskać po oczkach gdy spał, a dziś było bardzo ciemno cały dzień. Od razu wytłumaczę ten plasterek na czole. Jadzia jest chora (Jaś zresztą też. Mają zapalenie ucha) i głowa ją bolała od gorączki, więc zażyczyła sobie plasterek na czoło i teraz nie daje go sobie zdjąć :)
Dzieciom już lepiej, są na antybiotyku i gorączki im przeszły.
A teraz nowe fuńćki. Może jakąś fajną nazwę mi podpowiecie?
Piękne są te pawie. Bardzo pomysłowe.
OdpowiedzUsuń