środa, 27 lutego 2013

Maskotki

Oto moje pierwsze maskotki. Szyte głównie z resztek materiałów, które miałam w domu.

Tildowy królik
 Ręcznie uszyty z miękkiego jeansu, sukienka i kokarda z szyfonu z bawełnianym podszyciem. Wypełnienie z poduszki. Wysokość ok.35 cm


Ośmiornica
 Ręcznie uszyta ze starego polarowego kocyka i resztek brązowego sztruksu (po spodniach). Wysokość (razem z mackami)  50 cm, szerokość 30 cm.


Pingwin
 Ręcznie uszyty z myślą o Jadzi, która bardzo lubi oglądać bajki o pingwinach, szczególnie Pingu, a ostatnio też Happy Feet.
Materiał bawełna (czarny i biały) plus len (nogi). Wysokość 25 cm.

 
Smok
Uszyty z zielonego sztruksu (pozostałości po spodniach), jasno zielonego wielurku, gąbki akustycznej (skrzydła) plus czerwona tasiemka na język.
Takie smoki uszyłam dwa. Długość 80 cm.


Buka
 Nie miałam fioletowego materiału niestety. Uszyłam ją ze starych spodni dresowych z miękkiego brązowego pluszu, oczy, palce i zęby zrobiłam z filcu i guzików. Już wiem, że taki materiał nie bardzo nadaje się na maskotki, jest zbyt miękki. Na pewno uszyję kolejną, poprawioną Bukę. Wysokość 26 cm.


Przytulszmatka
Czyli szmatka do przytulania i ciamania z metkami (wstążeczkami). Uszyta z czerwonego welurku i cienkiego sztruksu. Szerokość 30 cm



wtorek, 26 lutego 2013

Kruszynka

Mam na imię Jadzia.
 Urodziłam się 13 października 2010 roku. Byłam bardzo malutka, ważyłam 2520g i miałam 55 cm wzrostu. Bliscy często nazywali mnie Kruszynką (zresztą do tej pory tak mnie nazywają), Laleczką, Drobinką. Imię dostałam po mojej prababci.
 Jak miałam miesiąc tata wyjechał do Norwegii do pracy, a ja zostałam z moją mamą i babcią w Gdańsku. Niewiele pamiętam z tego okresu, ale mama mówi, że tata przylatywał samolotem do nas średnio co 2 tygodnie na weekend. Na święta był dłużej. Tata bardzo się starał, szukał mieszkania, żebyśmy mogły z mamą do niego dołączyć. Trwało to niestety pół roku. Mama nie raz płakała razem ze mną kiedy bolał mnie w nocy brzuszek. Na wiosnę udało się tacie znaleźć mieszkanko i w maju mogliśmy już wszyscy razem polecieć do Norwegii. To był mój pierwszy lot samolotem, miałam wtedy 7 miesięcy.
 Teraz mam już ponad 2 latka i mam małego braciszka, o którego się troszczę tak jak umiem. Daję mu smoczek, pogłaszczę po główce, a jak zaczyna marudzić to zagadam i dam zabawkę. On jeszcze nie umie się ze mną bawić, nawet nie umie chodzić, ale mama mówi, że jeszcze troszkę podrośnie i będzie się ze mną bawić. Nie mogę się doczekać!
 Chodzę do przedszkola od stycznia. Tam jest dużo dzieci i są miłe panie. Bawimy się w różne gry, śpiewamy, tańczymy, lepimy z plasteliny i bawimy się w śniegu. Uwielbiam ciągnąć sanki i bawić się z paniami. A jak jesteśmy w środku to najbardziej lubię tańczyć :)
 Od czasu do czasu przylatuje do nas babcia. Raz jedna, raz druga :) Bardzo je kocham i cieszę się jak są z nami. Teraz za kilka dni przyleci babcia Asia i mój kuzyn Hirek, będziemy się świetnie bawić :)

 Tak wyglądałam jak byłam malutka, miałam 4 dni:

Rosłam jak na drożdżach:

Uczyłam się raczkować:

I chodzić:

W tej chuście mama i tata nosili mnie, ale i do zabawy się świetnie nadaje :)

Majówka u babci:

Wakacje w Kątach Rybackich:

To na razie tyle o mnie.
Miłego dnia :)


poniedziałek, 25 lutego 2013

Trochę o mnie

Od 2 lat mieszkam w Norwegii. Moim całym światem są mąż i dzieci oraz moja pasja - szycie. Jestem samoukiem, podstaw szycia nauczyła mnie teściowa. Pod jej okiem uszyłam swoją pierwszą sukienkę, wyszła mi całkiem nieźle :)
 Potem uszyłam jeszcze kilka ciuszków dla siebie. Tuniki, spódnice, sukienki.
 Odkąd mam dzieci zaczęłam też szyć ciuszki w mikro rozmiarze, szczególnie sukienki, bo pierwsza urodziła mi się Jadzia :)
 Czekając na przyjście na świat Jasia, za namową znajomej, uszyłam pierwszego Tildowego królika. Spodobało mi się szycie maskotek, więc poszłam i w tym kierunku. Na moim koncie są już 2 smoki, ośmiornica, pingwin, szmatka przytulanka z metkami oraz Buka :)

 Będę tutaj pisać o moich dzieciach, trochę o Norwegii i o moich dokonaniach krawieckich.
 Na pewno pojawią się zdjęcia :)

Zapraszam!