czwartek, 13 marca 2014

Okolice mojego nowego domku :)

Wybrałam się dziś z Jasiem na spacer, wreszcie. Pogoda piękna, słońce i odwilż. Przedwiośnie pełną gębą :) Oczywiście wzięłam aparat.
 Mieszkamy w dolince, a na około wszędzie góry.

Pozwolę sobie sparafrazować tekst z Vabanku II "Aaaa! Skrimfjeld! Tu się oddycha!" ;)

Poszłam główną asfaltową ulicą, na której mieszkamy. Wszystkie od niej odnogi są już gruntowe i prowadzą głównie do posesji lub malutkich skupisk domków.

Droga, jadąc samochodem, jest przerażająca. Przynajmniej dla mnie. Przejechaliśmy się tam z Jackiem przed wczoraj, on prowadził. Ja się strasznie bałam, w pewnym momencie zamknęłam oczy. Ciągle miałam wrażenie, że wypadniemy zaraz z drogi. Sama droga wąska (a dwukierunkowa) i kręta i prawie nigdzie nie ma barierek (!).






W oddali Jonsknutten, w dole kościółek, który mijamy jadąc do miasteczka Kongsberg.



Między tymi dwiema górami leży Kongsberg :)


Ostry zakręt i przepaść, brrr!


A tu kolejny. Przy każdym zakręcie musiałam zmieniać stronę drogi, żeby być lepiej widoczną. Dobrze, że mam czerwoną kurtkę i Jaś ma czerwony wózek.



Z jednej strony przepaść, z drugiej rów i ciasno dla dwóch mijających się samochodów.




2 komentarze:

  1. drogi moze straszne ale za to jaka okolica ;)! pięknie...a na wiosnę to będzie raj dla dzieciaków!

    OdpowiedzUsuń