Wybrałam się dziś z Jasiem na spacer, wreszcie. Pogoda piękna, słońce i odwilż. Przedwiośnie pełną gębą :) Oczywiście wzięłam aparat.
Mieszkamy w dolince, a na około wszędzie góry.
Pozwolę sobie sparafrazować tekst z Vabanku II "Aaaa! Skrimfjeld! Tu się oddycha!" ;)
Poszłam główną asfaltową ulicą, na której mieszkamy. Wszystkie od niej odnogi są już gruntowe i prowadzą głównie do posesji lub malutkich skupisk domków.
Droga, jadąc samochodem, jest przerażająca. Przynajmniej dla mnie. Przejechaliśmy się tam z Jackiem przed wczoraj, on prowadził. Ja się strasznie bałam, w pewnym momencie zamknęłam oczy. Ciągle miałam wrażenie, że wypadniemy zaraz z drogi. Sama droga wąska (a dwukierunkowa) i kręta i prawie nigdzie nie ma barierek (!).
W oddali Jonsknutten, w dole kościółek, który mijamy jadąc do miasteczka Kongsberg.
Między tymi dwiema górami leży Kongsberg :)
Ostry zakręt i przepaść, brrr!
A tu kolejny. Przy każdym zakręcie musiałam zmieniać stronę drogi, żeby być lepiej widoczną. Dobrze, że mam czerwoną kurtkę i Jaś ma czerwony wózek.
Z jednej strony przepaść, z drugiej rów i ciasno dla dwóch mijających się samochodów.
Podoba mi się tam.
OdpowiedzUsuńdrogi moze straszne ale za to jaka okolica ;)! pięknie...a na wiosnę to będzie raj dla dzieciaków!
OdpowiedzUsuń