czwartek, 16 maja 2013

Mała modelka ;)

Udało się Jadzi założyć nowe stroje. Kiecka ze sztruksu w kolorze orchidei wyszła mi trochę za duża i za długa, ale nic straconego, będzie na później. Chociaż Jadzia w niej biegała i nawet się nie potknęła ;)

 Sukienka z cienkiego sztruksiku, na dole 3 warstwowa falbana ze sztruksu, bawełny w sówki i tiulu. Do tego kontrastowa wstążeczka.








Strój ludowy udało się założyć, ale chustki na głowę już nie. To jutro ;)







I jeszcze fotka kąpielowa (każde dziecko ma swoje wiadro, ale wczoraj Jadzia postanowiła dołączyć do Jasia).


Dziś dzieci w przedszkolu miały małą paradę od przedszkola do domu opieki. Szły z kwiatkami, transparentem i flagami norweskimi. Niektóre jechały wózkiem. M.in. Jadzia. Mogłam wstawić tylko jej zdjęcie. Zdjęć innych dzieci nie wolno mi publikować. W domu opieki dzieci miały śpiewać ze staruszkami norweskie piosenki. Pogoda była fatalna, padał deszcz. Ale dzieci są dobrze ubrane na każdą pogodę.


wtorek, 14 maja 2013

Dzieciowo zdjęciowo 2

Dziś byliśmy w przedszkolu na rozmowie o Jadzi. Dowiedzieliśmy się, że Jadzia jest bardzo pogodnym i wesołym dzieckiem, lubi dużo śpiewać i często nuci sobie pod noskiem podczas zabaw. Jest bardzo ciekawska, podpatruje co inne dzieci robią, próbuje wyłapywać słówka norweskie i podpytuje panie "a co to, a co to" (po norwesku). Pani mówi, że to dobrze, że Jadzia jest zainteresowana językiem. Próbuje powtarzać słowa, a panie starają się mówić do niej wyraźnie i prostymi zdaniami. Mają też tablice z obrazkami różnych czynności, zabawek, jedzenia. Jest bardzo pomocna, bo Jadzia może na niej pokazać w co chce się bawić lub co by chciała zjeść, a pani może jej pokazać co będą teraz robić (np. zmieniać pieluszkę, spać).
 Jadzia w przedszkolu najbardziej lubi bawić się w pokoju z poduszkami, skakać na trampolinie, "gotować" i częstować panie. Kiedy dzieci wychodzą na dwór Jadzia ochoczo rozdaje wszystkim dzieciom ich buty. To samo robi z kubkami niekapkami. Uczy się dzielić zabawkami. Widać już rezultaty w domu, bo coraz częściej przynosi coś Jasiowi :)
 Na dworze Jadzia uwielbia huśtawki oraz małpi gaj, po którym wspina się wysoko. Pani mówi, że Jadzia jest jedynym dzieckiem w przedszkolu, które zupełnie nie boi się chodzić po tej konstrukcji, jest też najmłodszym dzieckiem w przedszkolu, które w ogóle chce się bawić w małpim gaju. Przedszkolanki mają taką zasadę, że jak dziecko jest w stanie samo na to wejść to może się bawić. Podłoga pod małpim gajem jest specjalna-elastyczna i oczywiście zawsze jest pani, która stoi przy konstrukcji i jest czujna. Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam ten małpi gaj i Jacek wytłumaczył mi po czym Jadzia chodziła to zamarłam i ucieszyłam się, że mnie przy tym nie było...bo na pewno bym panikowała, heh :)

 Tak wygląda ten małpi gaj


 Po tym Jadzia wchodzi na konstrukcję


I świetnie radzi sobie na tej pajęczynie




W czwartek, z okazji zbliżającego się święta niepodległości, wszystkie dzieci z przedszkola idą do pobliskiego domu seniora z norweskimi flagami i kwiatkami. Będą śpiewać razem piosenki :)

A tutaj jeszcze kilka zdjęć ze spaceru




Jadzia w hamaku z chusty ;)



Rodzinka


Kaszubskie korzenie

Moja babcia Jadzia pochodziła z Łebna, dużej wsi kaszubskiej położonej w województwie pomorskim, w powiecie wejherowskim. Dziadek Jan pochodził z Wejherowa. Kiedy się pobrali zamieszkali razem w Gdańsku. Byli tzw. Kaszubami morskimi.
 Mieszkałam w rodzinie wielopokoleniowej z rodzicami, babcią i dziadkiem. Często odwiedzały nas też siostry babci. W dzieciństwie osłuchałam się z kilkoma słowami kaszubskimi, które są dla mnie tak naturalne, że często wydaje mi się, ze są używane ogólnie przez wszystkich Polaków. Ciocie często używały słów takich jak: buksy (spodnie), zebuć (zdjąć), truzel (zając), jo (tak), bulwy (ziemniaki), nahajcować w piecu (napalić w piecu), ino (tylko), lichy (kiepski), nazad (z powrotem), nudle (makaron), oszukaniec (oszust),rychtyk (w porządku). Kiedy mój brat był niegrzeczny to  ciocia mówiła "bo dostaniesz smary pydą" (lanie rzemieniem).

 Ojciec Jacka (mojego męża) pochodzi z Będomina, wsi położonej w województwie pomorskim, w powiecie kościerskim, znanej z Muzeum Hymnu Narodowego (tam urodził się Wybicki). Jest tzw. Kaszubem jeziornym. 

Tak więc siłą rzeczy moje dzieci mają korzenie kaszubskie.

 Dlatego postanowiłam spróbować uszyć ludowy strój kaszubski na razie dla Jadzi, bo dla Jasia to wyższa szkoła jazdy.

To jest właśnie ta niespodziewajka z muliny i wstążek plus gruba bawełna (z której jest uszyty Mietek nr 2) i bawełniane płótno.
 Jadzi jeszcze tego nie założyłam, bo ostatnio jest anty do ubierania czegokolwiek. Ale mam zamiar ubrać ją w ten strój w piątek w święto niepodległości. Tutaj Norwegowie zakładają w to święto swoje stroje ludowe, a imigranci swoje.

 Oto rezultaty mojej pracy. Najtrudniejsza była do uszycia kamizelka gorsetowa, bo nie znalazłam nigdzie wykroju. Spódnica jest banalnie prosta, bo uszyta z długich prostokątów, mocno marszczona, na gumce z doszytą tasiemką na dole. Fartuszek haftowałam jako pierwszy (w ogóle pierwszy raz cokolwiek wyhaftowałam), potem kamizelka i na koniec (z czego jestem najbardziej dumna) chustka na głowę.
Strój dopełnia biała bluzeczka dyżurna (wybaczcie, że taka pognieciona, nie chciało mi się prasować ;P).

Przód stroju:




Tył:








Chustka na głowę




Fartuszek


środa, 8 maja 2013

Dzieciowo zdjęciowo


Jadzia :)





Jaś






 Stoję już sam :D

Krzesełko szmaciane

Pamiętacie krzesełko szmaciane, które uszyłam jakiś czas temu? Właśnie dostałam zdjęcie jego użytkowniczki ;) Pisze, że jest zadowolona, co zresztą widać po buźce dziecka :)


Agatko, jeszcze raz dziękuję za zdjęcie ;)

piątek, 3 maja 2013

Mama kangurzyca

Pytacie się mnie jak się wiąże Mei Tai.
 Postanowiłam więc napisać trochę o chustonoszeniu, którym zaraziła mnie jakiś czas temu znajoma. Będąc w pierwszej ciąży już zaczynałam wgłębiać się w temat. Dostałam od znajomej mnóstwo linków do przydatnych stronek, żeby dowiedzieć się o tych cudownych szmatkach jak najwięcej.
 Zaczęło się od chusty tkanej. Uczyła mnie koleżanka motania na misiu. Kiedy Jadzia się urodziła to miałam już jako taką wprawę i zamotałam ją pierwszego dnia po powrocie ze szpitala. Jadzia miała 4 dni :)

 Nie mam zdjęcia niestety, bo je skasowałam. Pierwsze wiązanie wykonałam fatalnie i wstydziłam się go, heh. Zamotałam wtedy Jadzię w tzw. kieszonkę i na karku podwinęłam pod chustę zwiniętą tetrówkę, żeby usztywnić nietrzymającą się jeszcze główkę. Koleżanka nazwała to "wałem pomorskim" :)
 Wiadomo, że początki bywają trudne. Ale po tej jednej korekcie już wiedziałam jak prawidłowo zamotać w kieszonkę.

(nie wiem co się dzieje, zdjęcia na dysku mam normalnie, a jak zgrywam na bloga to mi się odwracają...nie wiem co z tym zrobić. Jak ktoś mnie oświeci to poprawię ;)

Kiedy Jadzia podrosła zaczęliśmy nosić ją w wiązaniu 2x, jest wygodniejszy pod względem wyjmowania i wkładania dziecka. Chusta zostaje na Tobie, gotowa na ponowne włożenie maluszka. Trzeba potem tylko dociągnąć dokładnie poły chusty i gotowe.


Próbowaliśmy też motania na plecach (tu Jadzia ma 8 miesięcy). Jest wygodniejsze do chodzenia po górach.




Chusty używamy nie tylko do noszenia, ale również jako kocyk, osłona przed słońcem lub hamak.





Jakiś czas później ta sama znajoma pokazała mi wynalazek zwany Mei Tai. To tradycyjne chińskie nosidełko miękkie przeznaczone dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia (już siedzących stabilnie) składające się z panela, dwóch pasów naramiennych i pasa biodrowego. Widziałam też japoński odpowiednik tego nosidełka, który nie ma pasa biodrowego, ale za to ma szlufki lub kółeczka, przez które przeplata się pasy naramienne.


 Pierwszego Mietka uszyła nam mama tejże znajomej.
Na jego wzór uszyłam dotychczasowe Mietki. Dodałam do nich tylko sznureczki do podwiązywania zagłówka i inne wypełnienie. W tym Mietku i w pierwszym jest pianka akustyczna, w kolejnych natomiast wypełnienie (ocieplinka) w postaci takie sprasowanej waty.


 I na koniec linki do stronek:





środa, 1 maja 2013

Kocyki i podusie

Uszyłam kocyki dla dzieci (100x80 cm) z polaru Minky i bawełny. Do tego są małe płaskie podusie. Jadzi najbardziej podoba się mięciutki polarek, a Jasiowi metki :)