Te wakacje spędziliśmy w Gdańsku i Mławie. Przylecieliśmy do Gdańska w Dzień Dziecka, więc babcie i dziadkowie byli bardzo uradowani z wnucząt :)
Opowiem głównie zdjęciami, bo tyle się działo, że ciężko byłoby mi teraz to wszystko zebrać do kupy i opowiadać. A zdjęcia najlepiej pokażą :)
W Gdańsku chodziliśmy głównie na plac zabaw albo jeździliśmy na wieś do dziadków.
W Mławie dzieci miały podwórko, na której stoi ślizgawka, jest basen dmuchany i trochę innych zabawek, więc dzieci się nie nudziły. W między czasie zaliczyliśmy też wesele kuzyna. To znaczy dzieci zaliczyły poprawiny, bo w dniu wesela zostały z babcią.
No to zaczynamy:
Nasz nowy wózek
Bliskie spotkanie z owcami
Na placu zabaw
Poprawiny
Uwielbiam zjeżdżalnię :)
A ja nauczyłem się chodzić i doskonalę tę sztukę u babci :)
O! Koteczek!
Jaś obchodził urodziny dwa razy. W Mławie u babci Basi i dziadka Tadka. Babcia zrobiła lazurowy serniczek z wyspą i świeczką w kształcie żaglowca. Za palmy posłużyła mięta. Serniczek był pycha!
I w Pomlewie koło Gdańska u babci Asi, dziadka Gienka, cioci Basi, wujka Łukasza i kuzyna Hirusia. Byli też Jasia chrzestni z dziećmi :) Zamówiliśmy tort u sąsiadki, która pracuje w cukierni. Ale trochę się zawiedliśmy. Serniczek babci był o wiele pyszniejszy i ładniejszy moim zdaniem.
Były też kolorowe babeczki
Dzieci bawiły się balonami, biegały po podwórku, Jadzi spodobała się zabawa z pieskiem, Jaś dostał jeździdełko przypominające owada i inne fajne zabawki ;)
W Mławie Jadzia pomagała dziadkowi wozić drewno do "jaskinii" (szopy)
Jadzia uwielbia przytulać Jasia
:*
Wnuczęta z dziadkiem Tadkiem
Piracięta ;)
Arrr!
Na baranaaa!
Porzeczki z ogródkowego krzaczka, świeżo kradzione ;P Mniam!
Daj!
Miłego dnia!