niedziela, 1 grudnia 2013

Płaszczyk

Szukałam nowego płaszcza na zimę ponieważ mój stary był o 2 rozmiary za duży i czułam się w nim źle. Kupiłam go po urodzeniu Jadzi, bez problemu mogłam zapiąć się z nią w chuście. Niestety nic pasującego na mnie nie znalazłam i w akcie desperacji postanowiłam przerobić ten co mam.
 Trochę się bałam, bo nigdy nie przerabiałam żadnego płaszcza i było ryzyko, że jak mi nie wyjdzie to już w ogóle nie będę miała w czym chodzić. A zima zbliżała się wielkimi krokami. Zaczęłam więc ostrożnie i tak, żeby w razie czego wrócić do pierwowzoru, bez użycia nożyczek.
 Najpierw odprułam podszewkę na dole, żeby dostać się do szwów płaszcza. Zwęziłam szwy tylne-boczne, żeby nadać kształt w talii, bo płaszczyk był raczej prosty/kwadratowy.
 Potem odprułam ozdobne dwurzędowe zapięcia z przodu, które mnie poszerzały. Płaszcz zapinany jest na zamek, więc z tym nie było problemu. Odprułam też paski z rękawów, pasek z tyłu oraz kieszenie. Dzięki temu uzbierałam wystarczającą ilość guzików, żeby móc je przyszyć z przodu i zrobić dziurki. Zostały mi kieszonki, z których ucięłam klapki. Wycięłam skośnie kreski w płaszczu i wpuściłam w nie gotowe kieszenie. Z czarnego sztruksu zrobiłam pasek i przedłużyłam rękawy. W pasku jest fizelina, która go usztywniła, a w rękawach fizelina plus ocieplina. Zastanawiam się jeszcze nad doszyciem imitacji klapek kieszeni ze sztruksu, ale chyba nie ma takiej potrzeby. Widać kieszenie?? 
Na koniec przyszyłam z powrotem podszewkę na dole i gotowe :)
 Jestem bardzo zadowolona z efektu :)


Tak płaszczyk wyglądał przed przeróbką







A tak wygląda teraz :)



sobota, 30 listopada 2013

Szaleństwa :)

Tak dziś bawiły się moje dzieci dawno niewidzianym tunelem :)
Uwielbiam spontaniczny śmiech moich Skarbów :D

piątek, 29 listopada 2013

Spódniczka

Jakiś czas temu uszyłam spódniczkę. Uszyta jest z grubej i ciężkiej bawełny z dodatkiem elastanu, która świetnie nadaje się na porę jesienno-zimową. Spódniczka o podwyższonym stanie, krój ołówkowy oraz dwa zdobne marszczenia z tyłu. Czuję się w niej świetnie i myślę, że sporo wyszczupla moje dość szerokie biodra ;)
Szyję jeszcze drugą taką z troszkę cieńszej bawełny w kolorze bordowego melanżu.
  Jak Wam się podoba?




poniedziałek, 18 listopada 2013

Szmaciane krzesełko

Szmaciane krzesełko do karmienia, które można zabrać ze sobą wszędzie. Zapakowane w sakiewkę mieści się w torebce. Pasuje niemal na każde krzesło. Przydaje się w podróżach dużych i małych i u cioci na imieninach :) Uszyte jest ze 100% bawełny.
Cena 120 zł

 Zakładamy je na oparcie krzesła i ściągamy sznurkami z tyłu:



Jeśli krzesło ma niskie oparcie możemy skrócić siedzisko za pomocą guzików:


Sadzamy malucha i przekładamy dolną część między nóżkami jak pieluchę, wiążemy z tyłu pasy boczne i naramienne. I gotowe :)
 Paski są mocno przyszyte, nie ma szans, żeby się urwały.



A tu drugie krzesełko w leśne zwierzątka:



Mei Tai

Mei Tai to chińskie miękkie nosidełko ergonomiczne  składające się z panela i pasów do wiązania. Można w nim nosić dziecko, które już stabilnie siedzi. Więcej możecie poczytać w dziale Zamotana. Można tam również obejrzeć jeszcze jednego Mietka, który ma już swojego właściciela.

 Szyję Mei Tai na zamówienie.

 Tutaj mam na sprzedaż moje pierwsze Mei Tai, używane. Świetnie sprawdza się w lato, bo jest uszyte z cienkiego sztruksu. Panel składa się z 3 warstw materiału plus wypełnienie z pianki w jego górnej części. Pasy naramienne oraz biodrowy również mają wszytą piankę w miejscach stykających się z ciałem co daje większy komfort noszenia. Pasy są przyszyte do panela wieloma ściegami, które gwarantują bezpieczeństwo noszenia (nie urwą się).
 Mei Tai z obu stron wygląda tak samo.

 Cena 70 zł.




Ten Mei Tai jest przeznaczony na okres jesienno-zimowy, ponieważ uszyty jest z grubej bawełny i wypełnienia są z grubszej ociepliny (przeznaczonej do kołder). Aplikacje są obszyte maszynowo. Dodatkowo do zagłówka przyszyte są troczki, które można przywiązać do pasów naramiennych w celu przytrzymania główki maluszka, jeśli zaśnie. Karczek postawiony chroni również dobrze przed wiatrem. Można go też wywinąć na dół i przywiązać do boków panela. Wypełnienie w górnej części panela, pasach naramiennych i biodrowym w miejscach styczności z ciałem. Pasy naramienne mają długość ponad 2m.

 Cena 100 zł




Fuńciek

Fuńciek to szmatka do przytulania i zabawy już od pierwszych miesięcy życia. Przykuwa uwagę swoją kolorystyką, jest miła w dotyku i posiada metki, którymi maluszki uwielbiają się bawić. Mój synek ma 15 miesięcy i do tej pory śpi z Fuńćkiem ;)

Szyję Fuńćki na zamówienie, kwadratowe lub okrągłe (ok.30x30cm) z mięciutkiego polaru Minky, pachworkowej bawełny i satynowych wstążek.

Cena 30 zł plus koszt wysyłki.

Tutaj przykładowe Fuńćki:






piątek, 15 listopada 2013

Fuńciek paw

Chciałam stworzyć coś co będzie łączyło maskotkę i fuńćka. Długo myślałam co to by mogło być i jak to uszyć. I w końcu stało się, wena przyszła i wymyśliłam te oto ptaszyska. Jadzia na początku twierdziła, że to gołąb, hehe :)
 Dzieciom bardzo się nowe fuńćki spodobały. Jadzia odrzuciła swojego misia i Zwierzaka (z Muppetów), z którymi się nie rozstaje od dłuższego już czasu. Ale na szczęście tylko na jeden dzień. Dziś miś i Zwierzak wrócili do łask. Teraz Jadzia śpi z trzema stworkami.

Uszyte są z polarku Minky, bawełny i satynowych wstążek.
Cena 45 zł.
 Na zdjęciach prezentuje je tym razem Jadzia. Jasiowi nie chciałam błyskać po oczkach gdy spał, a dziś było bardzo ciemno cały dzień. Od razu wytłumaczę ten plasterek na czole. Jadzia jest chora (Jaś zresztą też. Mają zapalenie ucha) i głowa ją bolała od gorączki, więc zażyczyła sobie plasterek na czoło i teraz nie daje go sobie zdjąć :)
 Dzieciom już lepiej, są na antybiotyku i gorączki im przeszły.

A teraz nowe fuńćki. Może jakąś fajną nazwę mi podpowiecie?