W końcu przestało tak mocno wiać, więc wyszliśmy z Jasiem na spacer. Dziś ciepło, +13 st.
Rzeka Lagen
Stary kościół, o którym pisałam już wcześniej, a w tle piękne góry Skrimfjeld
Nad rzeką spacerowały dzikie gęsi
Kto mi powie co to za ptaszorek? Był nieco mniejszy od gołębia, śmiesznie skakał i szybko przebierał nóżkami.
To jest kino (po norwesku czyta się 'sino')
Tak wygląda deptak w centrum miasta
A to widok z głównego mostu
Kiedy śniegi stopnieją i robi się cieplej Norwegowie chowają swoje suwy i inne jeździdła 4x4 i wyciągają z garaży swoje gabloty. Takie cudeńka w sezonie wiosenno-letnim są tutaj codziennie widywane.
I na koniec taka ciekawostka. W Norwegii pieszy to święta krowa. Kiedy chce przejść przez ulicę nie musi się oglądać nerwowo czy jakiś samochód jedzie. Po prostu wchodzi na ulicę. Na początku było mi trochę dziwnie kiedy szłam chodnikiem i zbliżałam się do jakiegoś przejścia dla pieszych. Nie zdecydowałam się jeszcze czy przejdę przez ulicę czy nie, a nadjeżdżające samochody zatrzymywały się niemal z piskiem opon, bo a nóż widelec zechcę przejść przez ulicę. Teraz jest to dla mnie już normą, dlatego w Gdańsku zawsze mam problem z przestawieniem się i często wymuszam pierwszeństwo ;) A Jacek jeżdżąc po Gdańsku uwielbia szokować pieszych zatrzymując się przed nimi i puszczając ich przez ulicę :D
Basia stwierdziła, że jest to kwiczoł. Sprawdziłam - miała rację.
OdpowiedzUsuńAlez super widoki i jakie auta:) Jas prżeslodki:)
OdpowiedzUsuńNo fajne te wsze miasteczko:) U nas tez na lato duzo wlasnie takich fajnych zabytkowych autek jezdzi a swiete krowy to u nas rowerzysci!
OdpowiedzUsuń